„FELIETON WIKAREGO” na niedzielę 26 lipca 2020 r.

Zapraszamy do lektury felietonu naszego wikariusza ks. Dariusza Mikruta:

ODKRYWANIE BOŻEJ MĄDROŚCI

Oczywiście trzeba nam szanować zawsze każdego człowieka i zatrzymać się nad każdą ludzką słabością, ale dla grzechu nie może być zgody. Uczymy się Bożej Mądrości – potępiamy – jako wspólnota Kościoła – grzech, ale nie potępiamy człowieka. Postawa tolerancji, która dziś jest tak mocno lansowana przez wielu w zachodnich krajach Europy i w Ameryce, stanowi zaprzeczenie Bożej nauki i natury człowieka, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Nie może być zgody na ewidentne zło. Możemy się zastanawiać, gdzie leżą przyczyny takich zachowań? Wielu specjalistów i terapeutów wskazuje na: błędy wychowawcze i na niepełne rodziny, i jeszcze wiele innych czynników, co bardzo mocno przyczynia się do niszczenia psychiki młodego człowieka iw konsekwencji całego społeczeństwa. Nie czas i nie miejsce, aby zajmować się tym problemem, ale w kontekście pierwszego czytania, trudno było go nie zasygnalizować. Warto w naszych modlitwach polecać osoby dotknięte tymi problemami i uczyć się postawy Bożej Mądrości
w odróżnianiu dobra i zła oraz drogi Bożego rozsądku. Zasłuchani w dalsze teksty liturgii słowa XVII niedzieli w ciągu roku, idziemy do Chrystusa i prosimy, aby On nauczył nas poszukiwania skarbu naszego życia. Doświadczenie obecności Bożej sprawi, że będziemy mieć odwagę do pracy nas swoimi słabościami, do dawania dobrego przykładu swego życia, aby być autentycznym świadkiem Boga.

Nasuwa się prosty wniosek: jeśli więc ktoś deklaruje się jako wierzący, a jednocześnie nie ma każdego dnia czasu na rozmowę z Bogiem, to zwyczajnie jest kłamcą. Do takie zakłamanego stylu życia; w kontekście wiary; bardzo wielu się przyzwyczaiło. Przecież Boże życie ma przenikać nasze życie. Jak się to będzie mogło dokonać, skoro często nasza modlitwa; to tylko zwykły pacierz, którego nauczyliśmy się w dzieciństwie, a pośród wielu, nawet tego pacierza nie uświadczy – dlaczego? Odpowiedzi słyszę bardzo różne: bo nie mam czasu, bo dużo pracy, bo kto by to tak się modlił, no chyba, że będę chory to wtedy, albo na starość itd. Takie zdawkowe i lakoniczne odpowiedzi świadczą o płyciźnie życia i to nie tylko duchowego, którego te osoby nie prowadzą wcale, ale nawet, co gorsza, życia intelektualnego – bez którego nie da się autentycznie rozwijać i angażować w życie rodziny i społeczeństwa. Tu znajdujemy od razu odpowiedź, dlaczego tak często narzekamy i chodzimy smutni, naburmuszeni, ciągle się obrażamy na wszystkich, nie potrafimy kulturalnie się odnosić do siebie – tylko warczymy i tyle. Brak weryfikacji duchowej i intelektualnej „zabija” nas od środka. Pytam niektórych: „czytasz coś”? i uzyskuje odpowiedź: „księże dziś nie trzeba czytać taki szybki świat, wszystko jest podane…”. Zamieram w duchu po takiej odpowiedzi, bo świadczy ona o totalnym zagubieniu w świecie mediów, ideologii – takiego człowieka można do wszystkiego zmusić, bez wielkiego wysiłku. Ośmielę się zaryzykować twierdzenie: że jest to świadectwo jakiejś tępoty życiowej. Nie chciałbym być źle zrozumiany. Potem dziwimy się, że łatwo ulegamy złym modom, złym zwyczajom, a nawet przyzwyczajamy się do grzesznego życia.

Biję na alarm! Zacznijmy używać częściej rozumu i wolnej woli, sięgajmy tak do Biblii, ale i do prawdziwej literatury, do dobrze przygotowanych czasopism, a nie piśmideł. Dlaczego tak boimy się myślenia, oceniania, selektywnego patrzenia na świat? Nie bądźmy  marionetkami, ale bądźmy ludźmi, którzy jak pisał Karol Wojtyła w swoim dziele pt. „Osoba i czyn” – „sami siebie stanowią”. Jest to niezwykle ważne w kontekście tych szybkich przemian kulturowych i globalizmu, kiedy to chce się współczesnego człowieka uczynić – maszyną, która tylko pracuje i wydaje efekty środków produkcji. Czyżby wracały się poprzednie czasy, które ja pamiętam tylko mgliście – bardziej z kart historycznych książek? Spójrzmy na nasze domy i rodziny, na to co się w nich czyta, czy w ogóle się czyta? Motywujmy się do myślenia, żeby potem nikt nie narzekał, że władza, czy ktokolwiek zmusza nas do czegoś. Myślenie to wielki dar od Stwórcy, ale by było ono aktywne należy karmić się nie tylko reklamami z telewizji, czy nagłówkami z gazet, ale czytać i analizować, tak teksty typowo katolickie i religijne, jak i patriotyczne, gospodarcze i ogólnokulturowe, aby być świadkiem Boga, który wie, że wiara jest wymagająca, ale potrzebuje ciągłego pokarmu modlitwy i przemyślenia. Odwagi nam wszystkim trzeba i zaufania Bogu!.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.